Napoleon- Nie dzisiaj, Józefino...

 

 

Pod koniec małżeństwa ze swoją pierwszą żoną, Józefiną de Beauharnais, Napoleon często powtarzał to zdanie. Ale na początku tego burzliwego i niezwykłego związku mówił i robił zupełnie inne rzeczy...


Ta smukła, kasztanowowłosa Kreolka z Martyniki swoje przeszła w czasie rewolucji: straciła męża na gilotynie, zarekwirowano jej cały majątek, mając 32 lata została wdową bez majątku, za to z dwójką dzieci. Na szczeście dla niej kiedy skończyła się już groza rewolucji, Paryż oszalał na jej punkcie - zwłaszcza mężczyźni - a ona potrafiła z tego korzystać. Kochankowie w jej łóżku zmieniali się jak w kalejdoskopie i nie było mężczyzny, który byłby w stanie jej się oprzeć. Nie oparł jej się też Napoleon...

Wyrachowanie pod piękną osłoną


Zauroczyła go już na pierwszym spotkaniu: przyszły generał był zachwycony jej urodą, inteligencją i tym nieokreślonym, omdlewającym wdziękiem charakterystycznym dla Kreoli. O nim niestety trudno byłoby powiedzieć równie miłe rzeczy: niedbały w stroju, z prostymi czarnymi włosami, w nieoczyszczonych butach - przyszły władca Europy nie robił korzystnego wrażenia. No i był biedny, a Józefina potrzebowała mnóstwa pieniędzy na swoje potrzeby. Ale jej obecny kochanek Barras uświadomił jej, że Bonaparte ma przed sobą wspaniałą przyszłość, a więc jest to znajomość ze wszech miar dla niej korzystna. Nic więc dziwnego, że już wkrótce po tym spotkaniu Józefina i Napoleon zostali kochankami. Ale dla Józefiny uprawianie miłości było po prostu sympatycznym zakończeniem wieczoru, podczas gdy dla Napoleona ta pierwsza noc było cudownym objawieniem rozkoszy, jakiej dotąd nie zaznał. Zakochał się w Józefinie bez pamięci i poprosił ją o rękę.

Kusicielka z Martyniki była zaskoczona, bo ślub jej w ogóle nie przyszedł do głowy, liczyła na krótki romans. Ale... dlaczego nie? W końcu potrzebowała opiekuna, choć, jak się zwierzyła przyjaciółce, do Napoleona czuła tylko "obojętność i chłód". Mimo wątpliwości panny młodej i sprzeciwu rodziny pana młodego ślub się odbył - a już tydzień później Bonaparte był dowódcą armii francuskiej we Włoszech, co oznaczało większe, dużo większe dochody.

Pogryziony Napoleon

Pożycie młodej pary już od nocy poślubnej nie układało się najlepiej: najpierw piesek Józefiny przekonany, że ten obcy człowiek chce zrobić krzywdę jego pani, ugryzł Napoleona w łydkę, co skutecznie zniechęciło generała do miłosnych igraszek. A już po 36 godzinach wyruszył do swojej armii we Włoszech.
Kolejne miesiące współżycia polegały głównie na pisaniu listów miłosnych - to Napoleon - i zabawach erotycznych z hojnie obdarzonymi przez naturę oficerami kawalerii - to Józefina. Oficerowie spełniali jej wymagania pod każdym względem, nic więc dziwnego, że mimo błagalnych listów męża ani myślała zostawiać wszystkich swoich jurnych kochanków i jechać do niego.

Porucznik za cesarza


Fot. tascher-de-la-pagerie.org

Ostatecznie po serii listów postanowiła jednak przyjechać do niego podczas oblężenia Mantui, a nawet wynagrodzić z nawiązką chwile spędzane bez niej w wojskowym namiocie. Francuski dyplomata, Miot de Melito, który towarzyszył małżonkom w wycieczce nad Lago Maggiore, twierdził, że podczas jazdy Napoleon i Józefina bez żenady oddawali się grom i zabawom małżeńskim nie zwracając uwagi na to, że nie są sami... Skałą, o którą rozbił się spokój tego domowego ogniska, okazał się porucznik Hippolit Charles, kochanek Józefiny. Napoleon w rewanżu zaczął zdradzać żonę na prawo i na lewo, zaliczając wszystkie słynne piękności owych czasów, co w końcu zaniepokoiło Józefinę na tyle, by zaczęła szukać pojednania z mężem, którego - jak się okazało - jednak kocha. Przepłakała pod jego drzwiami całą noc, błagając, żeby ją wpuścił do siebie i wybaczył wszystko, wspominając wszystkie wspólne słodkie chwile. Wreszcie rano Napoleon się złamał i wybaczył żonie jeszcze ten jeden raz. Jednak role się odwróciły: teraz to Napoleon był obojętny...


Fot. tascher-de-la-pagerie.org

Wprawdzie gdy wkładał na głowę koronę cesarską, to u jego boku stała właśnie Józefina, jednak korona nie zmniejszyła niebezpieczeństwa - u boku cesarza pojawiały się coraz młodsze kobiety, a ponieważ desperacko pragnął mieć potomka, Józefina obawiała się, że zostawi ją dla tej, która okaże się być z nim w ciąży. Była gotowa znosić najgorsze upokorzenia, a nawet pomagać przy znajdowaniu kolejnych kochanek - żeby tylko jej nie zostawił. A Napoleon po burzliwym romansie z Marguerite Weymer, aktoreczką Comedie Francais, Claire de Remusat, damą dworu Józefiny i wreszcie prześliczną Polką księżną Marią Walewską, która dała mu upragnionego syna, postanowił rozwieść się z żoną, ponieważ nie urodziła mu dziecka. Józefina walczyła jednak nadal: już nawet nie o zachowanie małżeństwa, ale o to, by nie stracić męża zupełnie. Ale dwa tygodnie po swoim ślubie z Marią Ludwiką (jak mówił, "miała ten właśnie rodzaj łona, który pragnie poślubić") Napoleon wygnał byłą żonę z Paryża...

 

O nas Reklama Kontakt Wsparcie Naruszenie praw autorskich
(c) Copyright 2003-2012 Wiesław Glamorski, Tomasz Maria Siewicz, Mariusz Pakosiński, Mosze Blumsztajn, Józef Karymski, Leonard Pastuszak ::: Powered by Poczciarz